Witam wszystkich, nie będę zakładać nowego tematu więc pozwolicie że tu się przedstawię

Jakieś 6 lat temu dowiedziałam się o udomowionym szopie mieszkającym u kuzynki mojej koleżanki, w USA.
Wtedy rozpaliła się u mnie ta miłość szopopraczowa, nie zapominając o namiętnym oglądaniu Pocahontas , teraz mieszkam już w domu z dość sporym ogrodem więc niebawem będę mogła adoptować małego szopka. Zdecydowana byłam już półtora roku temu, przygotowałam mamę na ubezpieczenie domu, zaklejenie szafek i wieczny brak smakołyków w barku, niestety wtedy było bardzo mało informacji o szopkach. Przeczytałam wtedy historię pewnej samiczki która była oddawana z rąk do rąk i ostatni właściciele mimo iż bardzo ją kochali musieli zrobić jej domek na dworze bo była już bardzo dzika przez dzikie ludzkie serca jej wcześniejszych właścicieli. Na tym forum wypowiadali się też inny rzekomi posiadacze, doszłam wtedy do wniosku że to może jest faktycznie dzikie zwierzę, niedoudomowienia, jednak to forum przywraca wiarę w rozbujnicką słodkość tych stworzeń ( na przykładzie potulnego Diego, przesłodkiej Maji, sportowca Zenka ) i innych szopków. Nie ukrywam chęci przygarnięcia mnie na jakiś krótki kurs " kilka chwil z szopem " w okolicach legnicy/wrocławia

Nie ukrywam też że chętnie spróbuję sił w konkursie, bo jak zauważono wyżej taka suma pozwoli na niezliczone ilości zabawek dla przyszłego malucha. Pozdrawiam serdecznie, jmwn.