przez Milli » 14 gru 2010, o 15:29
Jak ktoś wchodzi obcy to fuka przerażona, dosłownie trzęsie się jak galaretka więc nikogo tam prócz męża nie wpuszczam. Jak kilka razy przyniosłam Bazyla(fretka) to nie zeszła ani razu z półki, i siedziała tam dotąd dopóki go nie wyniosłam z pokoju. A jak jestem w ubraniu w którym wcześniej bawiłam się z psami to nawet mnie się boi, dopóki nie dam jej powąchać mojej ręki. Wtedy się trochę uspokaja ale widać, że jest niespokojna.