Kiwi

oczywiście i stanowczo! NIE - szopy nie śmierdzą. wręcz przeciwnie dla mnie ich futerko pachnie. Zapach jest typowy dla zwierząt futerkowych, jak kot czy królik miniaturka. To jeśli chodzi o sam zapach zwierzęcia. Mam w domu fretkę i faktycznie czasami fetorek jest nie do wytrzymania, m.in. dlatego też Bazyl już od ponad 1,5 roku mieszka na dworze w swojej wypasionej willi. Co ciekawe, chodzi luzem kiedy chce razem z psami i nie ucieka. Odnosząc się do wypowiedzi Iwony, bo wie co mówi, gdyż Tosię nabyliśmy właśnie od niej, chodzi głównie o przeładowanie gruczołów. Tonia u nich miała wykonywany ten zabieg, natomiast u mnie nigdy Tosi nie wyciskaliśmy gruczołków. Był czas kiedy Tosiulek znaczyła teren, posikując to tu, to tam. Jednak u nas to bardziej była reakcja na nowe otoczenie i nową towarzyszkę (Nusię) Natomiast dziś nie wyczuwam od Tosi żadnego przykrego zapachu. Wręcz odwrotnie, i poprę to przykładem - jakąś godzinkę temu maleństwo położyło mi się koło głowy bawiąc się włosami i kolczykami, także buzię miałam wtuloną w jej futerko. Zapach jak najbardziej przyjemny.
