Mój ganiał bez smyczy, ale bez szelek nigdy (bo po co specjalnie ściągać jak nosi je cały czas?).
Jak był maleńkim smarkiem co świata poza mną nie widział to łaziłam z nim po dworze a on dzielnie krok w krok za mną podążał

Na drzewo go też puszczam bez smyczy (to ze zdjęć), nie obawiam się że gdzieś ucieknie bo z tego drzewa nie ma na co innego wleźć. Tylko trzeba czekać aż mu się znudzi i zacznie złazić i wtedy go złapać.
Biegał sobie też po podwórku jak ganiał w najlepsze królika kuzynki. Królikowi bardziej ufałyśmy niż mu i wiedziałyśmy że nie wbiegnie tam gdzie nie wolno.